Od trzech lat jestem na urlopach macierzyńskich, moim etatem jest teraz dwójka dzieci. W ciągu dnia bawimy się, jemy, idziemy na spacer, wieczorem mąż wraca ok 18, kolacja, kąpiel i spać. Normalka. Spotkania ze znajomymi? Jeśli już to u nas, bo z dwójką maluchów ruszyć się gdzieś wieczorem to nic przyjemnego. Wyjścia we dwoje? Dopóki moje cycki są potrzebne co 3 godziny, odpadają. Nie było łatwo. Ale można się w tym wszystkim odnaleźć i o tym będzie ten blog.
Moje życie przed dziećmi to korporacja. Praca, pęd, praca, stres. W wolnych chwilach spotkania ze znajomymi. Potem był ślub, dwie ciąże, przeprowadzka pod miasto. Życie troch się zmieniło i musiałam się w nim na nowo odnaleźć. Znalazłam pasję, założyłam firmę, jestem szczęśliwa. I Tobie, droga Czytelniczko, też tego życzę.